poniedziałek, 17 marca 2014

Rozdział 1.



Charlotta milczała. Czekała, aż to się stanie. Wiem, że była pod wielką presją. Wszyscy chcieli, aby już skoczyła. Ale to nie nadchodzi od tak. Pamiętam mój pierwszy przeskok w czasie. Znalazłem się w 1973r. i jakieś dwadzieścia minut siedziałem sam w Smoczej Sali, póki nie wróciłem znów do teraźniejszości. Wprawdzie na mój przeskok czekaliśmy krócej, ale  też na mnie napierali. Ona ma jeszcze ciężej. Jej babka oraz matka są gorsze od Strażników. Czy one nie widzą, że tym gadaniem tylko bardziej ją stresują, a nie pomagają w szybszym przeskoku?
Spojrzałem na wujka Falka. Jest on Wielkim Mistrzem w loży. Właśnie sprawdzał godzinę, potem jego wzrok zwrócił się ku mnie.
- Gideon, chyba już pora – rzucił szybko.
- Tak wuju, masz rację – odpowiedziałem i ruszyliśmy do pomieszczenia z chronografem – naszym skarbem.
Dziś, jak to często ostatnio bywa, miałem wyruszyć pobrać krew kolejnemu podróżnikowi, co nie byłoby potrzebne, gdyby nie ta głupia Lucy i mój wuj Paul, którzy ukradli inny chronograf, do którego była wprowadzona krew wszystkich podróżników, oprócz mojej i Charlotty. Na szczęście udało się naprawić ten zapasowy. Ale teraz przez nich muszę się męczyć pobierając krew tamtych z przeszłości. Z drugiej strony nabieram praktyki w posługiwaniu się strzykawką, a na medycynie jest to przydatne.
Wyruszyłem, a po trzech godzinach byłem z powrotem. No można tak powiedzieć. Nie dotarłem do pomieszczenia z chromografem na czas, więc wylądowałem w korytarzach loży. Zza zakrętu wpadłem na pana Georga, który szedł z jakąś dziewczyną. Była to niebieskooka brunetka, trochę młodsza ode mnie.
- Hop! – zawołał pan George, gdy o mały włos na niego nie wszedłem.
- Pan George!- odpowiedziałem pospiesznie. Bardzo chciałem się dowiedzieć skąd się tu wzięła ta dziewczyna, która teraz gapiła się na mnie jak osłupiała. Zastanawiałem się czemu?
Ponieważ pan George nic nie mówił, rzuciłem mu pytające spojrzenie.
- Gideonie, to jest Gwendolyn Shepherd – odezwał się pan George, wzdychając lekko. -
Gwendolyn, to jest Gideon de Villiers.
Aha. Dużo mi to mówi. Jakaś dziewczyna chodzi po budynku tajnej loży. Dlaczego? Czyżby to nie było aż tak tajne jak myślałem? Może jutro przyjdę z koleżanką ze studiów?
- Cześć – starałem się mówić uprzejmie.
- Cześć – odpowiedziała zdezorientowana dziewczyna.
- Myślę, że jeszcze poznacie się bliżej. - Pan George zaśmiał się nerwowo. - Możliwe, że
Gwendolyn jest naszą nową Charlottą.
- Co proszę? – zamurowało mnie.
Zmierzyłem tą Wendy, czy jak jej tam, wzrokiem. Ona nie mogła zastąpić Charlotty. Zastanowiłem się czy ona w ogóle jest z nią spokrewniona. Wszyscy z jej rodziny są rudzi, a ta tu to brunetka.
Z Charlottą ćwiczyliśmy od ponad pięciu lat. Uczyliśmy się szermierki, tańca, etykiety, historii, języków. Wątpię, żeby Wendy to wszystko umiała, sama jej postawa  pozostawiała wiele do życzenia i ta wielka plama na mundurku, zresztą identycznym jak u Charlotty, mówiła sama za siebie. Poza tym od dwóch lat robię wszystko, by rozkochać w sobie Charlottę, bo, jak wyznał mi hrabia de Saint Germain, zakochanymi kobietami łatwiej się rządzi, co przyda się w mojej misji. Jeśli ona na serio jest rubinem, to będę musiał zaczynać od początku.
W dodatku ona chyba nie umiała robić nic innego tylko się głupio gapić.
- To niezwykle skomplikowana historia - powiedział do mnie pan George. - Najlepiej będzie, jeśli pójdziesz do Sali Smoczej i poprosisz wuja o wyjaśnienia.
Skinąłem głową.
- I tak tam szedłem. – odpowiedziałem, po czym ruszyłem w głąb korytarza, rzuciłem tylko krótko - Do zobaczenia, panie George. Do widzenia, Wendy.
Strasznie ciekawiło mnie co Strażnicy mają do powiedzenia w sprawie tej dziewczyny. Na serio się pomylili? Muszą mi to wszystko wyjaśnić. I to jak najszybciej.

_________________________________________________

Czytasz = Komentujesz

2 komentarze:

  1. Świetne! Idealnie dopasowane do oryginału z własnymi akcentami :) jako że sama też jestem zainteresowana postacią Gideona będę czekac na reszte. Swietnie piszesz, kojarze cie z innych blogow np hunger games 69 XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :)
      Ten blog o THG nie za bardzo mi idzie (w ogóle nie idzie)

      Usuń